Wow – co za dzień!!!! Przedwczoraj dotarłam do Wrocławia na serię wykładów o użyteczności i User Experience. Dwa były zaplanowane dla studentów Instytutu Informatyki Uniwersytetu Wrocławskiego a jeden odbył się w kontekście Światowego Dnia Użyteczności – przystanek Wrocław. Muszę przyznać, że dwa pierwsze wykłady, choć wymagające, szczególnie głosowo, sprawiły mi ogromną frajdę. Niesamowitym jest możliwość pokazania studentom korzyści wypływających z procesu projektowania zorientowanego na użytkownika. Ale chyba najbardziej satysfakcjonującym jest zobaczenie tego, jak szybko słuchacze widzą wartość takiego podejścia do projektowania.
Ostatni wykład był skierowany do praktyków HCI w Polsce, którzy spotkali się na UWr w ramach World Usability Day – Tour de Pologne. Przede wszystkim niesamowicie podobała mi się atmosfera tego spotkania – wydaje mi się, że ponieważ świat użyteczności nie jest w Polsce jeszcze bardzo duży, wiele osób zajmujących się tą tematyką zna się mniej lub bardziej. To spowodowało, że cała impreza wyglądała tak, jakby grupa pasjonatów tematu spotkała się na dobrej dyskusji.
Prezentacje były zróżnicowane trematycznie, ale praktycznie wszystkie bardzo interesujące. Mnie osobiście najbliższa sercu była prezentacja Krzysztofa Kubaska z wrocławskiej ASP, który mówił o łączeniu designu z użytecznością , ale nie tylko tą funkcjonalną ale też tą zorientowaną na piękno i użyteczność społeczną. Jako, że temat użyteczności społecznej jest od lat moją pasją, wszystko o czym mówił Krzysiek było ogromną inspiracją zarówno na poziomie pomysłów na projekty jak i przy tworzeniu mojego punktu widzenia na użyteczność.
Ale i innych prezentacji wysłuchałam z ogromną przyjemnością. Może najpierw kilka słów o prezentacji Krzysztofa Piwowara, który opowiadał o tym, jak nawet przy niewielkim budżecie można stosować cykl projektowy zorientowany na użytkownika. Z całego serca zgadzam się z Krzysztofem. Posunęłabym się nawet krok dalej. Myślę, że taki „basic UCD” jest naprawdę bardzo wartościowy z dwóch względów.
Po pierwsze usłyszenie punktu widzenia osoby trzeciej na temat jakiegokolwiek projektu (nieważne czy to jest strona internetowa, czy przedmiot użytkowy) pozwala na poszerzenie horyzontów projektanta i w większości przypadków prowadzi do wygenerowania nowych rozwiązań. To jest zaletą designu, że każdy człowiek jest na niego wrażliwy, dlatego bez wielkich trudności będzie w stanie sformułować opinię. Do takiego zbierania opinii nie trzeba dużych próbek, kilka osób wystarczy – koniec końców decyzja należy do projektanta, który przecież najlepiej wie, co chciałby osiągnąć. Użytkownicy są tylko lustrem z bajki o królewnie Śnieżce, które mówi przeglądającemu się czy jest piękny czy może niekoniecznie.
Po drugie, najprostszy i najmniejszy nawet kontakt z użytkownikami pokazuje projektantowi (czy też może właścicielowi firmy), jak ogromną wartością dla jego biznesu może być użyteczność i projektowanie zorientowane na użytkownika. Dzięki temu, kiedy już stanie się człowiekiem sukcesu, będzie rozumiał wartość opinii użytkownika w tworzeniu nowych produktów i będzie stosował UCD proces. To przysłuży się nam jako społeczeństwu, jako, że dostaniemy produkt, który nie będzie w nas wzbudzał frustracji.
Jeszcze jedną kwestię chciałbym poruszyć związaną z prezentacją Krzysztofa a nie związaną z jej zawartością. Krzysztof miał pomysł, żeby stworzyć dialog między sobą a uczestnikami spotkania. I pod koniec jego prezentacji faktycznie wywiązała się bardzo interesująca dyskusja, która jak dla mnie skończyła się trochę zbyt szybko. Może przy kolejnej okazji dobrym pomysłem byłoby zwołanie panelu dyskusyjnego, który, na przykład, przedstawiłby swoje poglądy na temat tego, jak powinno się przeprowadzać badania użyteczności a potem przedyskutował te poglądy. Taka forma mogłaby pozwolić na większą interakcję z uczestnikami i innymi prelegentami a przy okazji na pewno wyszłaby na jaw wiedza praktyczna, która ciężko jest sformułować w formie oddzielnej prezentacji.
Kolejna prezentacja, która niezwykle rezonowała z moimi poglądami na użyteczność to prezentacja Piotrka Jordanowskiego z Symetrii. Widziałam prezentację Piotrka już drugi raz (pierwszy raz na seminarium Kansei w Warszawie, w czerwcu 2009) i ogromnie podoba mi się jego styl przedstawiania tematu. A i sam temat: globalizacja w badaniach użyteczności , jest niezwykle istotny i na czasie. Świadomość tego, jak dalece różnimy się kulturowo między sobą jest od kilku lat bardzo aktualnym tematem w dziedzinie HCI. Czasami wydaje się wręcz nieprawdopodobne, jak duże te różnice są nawet jeśli spotykamy kogoś zza tak zwanej miedzy, czyli Czecha, Niemca, czy Ukraińca. Piotrek bardzo obrazowo pokazał te różnice w kulturowym usytuowaniu postrzegania profesjonalizmu stron internetowych linii lotniczych. Holenderski psycholog Hogsmeede kiedyś stworzył matrycę czterech wymiarów określających charakter narodowy różnych nacji. Bardzo byłabym ciekawa, jaka jest korelacja pomiędzy postrzeganiem profesjonalizmu a taką aproksymacją charakteru kraju.
Bardzo interesującym przypomnieniem jak pisać do netu była prezentacja Kuby Andrzejewskiego z JanMedia. Choć wiele aspektów, o których mówił Kuba było mi znanych, to przyznać się muszę, że kilka rzeczy było też nowych, jak na przykład jaki odcień szarego najlepiej kontrastuje z bielą stron internetowych. Widzę ogromną wartość takich prezentacji, bo przypominają nam o dobrych praktykach projektanckich, o których czasami w ferworze projektowania się zapomina. Dla mnie zdecydowanie była ona odświeżeniem wiedzy, która czas jakiś temu zapadła gdzieś na tyły mojej pamięci.
Dwie prezentacje, o których jeszcze nie wspomniałam, były praktycznymi przykładami procesu projektowania zorientowanego na użytkownika. Bardzo podobała mi się prezentacja Igi Mościchowskiej z firmy MindChili opowiadającej o procesie, który doprowadził do przeprojektowania portalu internetowego firmy Amica. Był to dla mnie świetny przykład na to, jak wciągnięcie użytkowników w proces projektowania prowadzi do tego, że strona internetowa, z przeciętnej i mało przekonywującej, może stać się inspirująca i nowoczesna. Oczywiście, sam wygląd jest kwestią smaku – ja bardzo lubię strony nowoczesne, dlatego jej szata graficzna mi się generalnie podobała, ktoś inny mógłby preferować strony bardziej tradycyjne. Ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto przyjdzie na tę stronę, uznał firmę Amica za przestarzałą i konserwatywną – a przecież zadaniem projektantów było stworzyć image Amiki jako firmy nowoczesnej. Ten projekt jest dla mnie dowodem na to, że użyteczność i HCI zaczyna zajmować znaczące miejsce w Polsce i że tylko może być lepiej.
Chyba najbardziej mieszane uczucia miałam w związku z prezentacją Katarzyny Łach i Marcina Kulińskiego z Politechniki Wrocławskiej, którzy pokazali narzędzie mające na celu ocenę preferencji użytkowników przy konstruowaniu interfejsów graficznych. Zacznę może od tego, że samo narzędzie jest bardzo interesującym pomysłem i faktycznie może pozwolić na to, żeby obserwować i definiować pewne konwencje w tworzeniu powszechnie używanych i powielanych aplikacji (takich jak, na przykład, sklepy internetowe). Zgadzam się też całkowicie, że bardzo istotnym jest umożliwienie badającemu na filtrowanie wyników względem różnych kategorii. Na przykład, możliwość odfiltrowania opinii osób, które nigdy nie korzystały z usług sklepu internetowego pozwala na „oczyszczenie” zebranych wyników ze zbędnego szumu informacyjnego. Natomiast mam pewne obawy co do poszukiwania różnic statystycznych związanych z preferencjami użytkowników (jak to jeden z moich profesorów na politechnice w Eindhoven wdzięcznie nazywa – ‘the quest for statistical significance’). Jak wielokrotnie było wspomniane w trakcie różnych prezentacji, użytkownik nie jest projektantem i czasami jego wybór może nie być wyborem optymalnym. To trochę tak, jakby powierzać osobie, która istnieje w dwuwymiarowym świecie, aby wymyśliła coś, co ma funkcjonować w świecie trójwymiarowym. Dla mnie użytkownicy są świetnym źródłem informacji, o tym jak pewnych rzeczy nie robić, ale może niekoniecznie zawsze wiedzą, jak coś zrobić lepiej. Tworzenie ilościowych wyników na temat postrzegania świata przez użytkowników może doprowadzić do podjęcia złych decyzji projektowych tyko dlatego, że ktoś, kto nie zna się na projektowaniu (na przykład klient:), da się łatwiej przekonać „obiektywnemu wynikowi” a nie doświadczeniu i talentowi projektanta. Ja natomiast uważam, że w wielu przypadkach niewymierna w końcu intuicja kreatywna prowadzi do lepszych a także piękniejszych rozwiązań, niż zgodnie z opiniami użytkowników inkrementalne przeprojektowywanie istniejącego kawałka technologii. Chciałabym się w tym miejscu zastrzec, że całkowicie popieram projektowanie z użytkownikami , zbieranie ilościowych danych oraz próby standaryzacji powszechnie stosowanych rozwiązań! Jedyne, co wzbudza moje wątpliwości to próba ilościowego opisu preferencji użytkownika związanych z projektowaniem nowych rozwiązań technologicznych. W takich przypadkach, według mnie, słowa użytkownika powinny być inspiracją a nie wytyczną.
Wreszcie ostatnia prezentacja, o której jeszcze nie wspomniałam to prezentacja trzech przedstawicieli Akceleratora Designu. Muszę się przyznać, że serce rośnie, kiedy słyszę o tego typu inicjatywach w Polsce. W Holandii (i nie tylko) link pomiędzy instytucjami rządowymi, uczelniami wyższymi i przemysłem jest bardzo rozwinięty i systematycznie pielęgnowany. Największym chyba zyskiem takiej współpracy jest propagowanie innowacji zarówno na uczelniach, jak i w przemyśle w bardzo łatwy sposób. Dzięki takiej współpracy firmy mogą czerpać inspirację i pomysły z projektów studenckich a studenci i uczelnie zajmują się tematami, których wartość może w krótkim czasie być praktycznie oceniona. Bardzo podoba mi się też pomysł, żeby dążyć do tego, aby Wrocław stał się w przyszłości stolicą designu. Eindhoven stara się o ten tytuł w przyszłej edycji (i niniejszym jest w finale razem z Helsinkami). Za dużo by o tym pisać teraz (i pewnie nie jest to do końca dla wszystkich interresujące), ale jeśli byłoby zainteresowanie chętnie podzielę się eindhoveńskimi metodami na promowanie designu.
W ostatnim już zdaniu tego, zdecydowanie przydługiego, blogu, chciałabym podziękować pani dr Ewie Kołczyk i Karolowi Stośkowi z Instytutu Informatyki na UWr, i polskiej edycji WUD za zaproszenie oraz miastu Wrocław za zasponsorowanie mojego pobytu.

Miałem napisać komentarz, bo nie do końca zgadzałem się z oceną prelekcji dotyczącej interfejsów sklepów internetowych, ale tak się rozpisałem, że wyszedł mi cały wpis
http://reinmar.jogger.pl/2009/11/18/wud-tour-2009-wroclaw-relacja-i-przemyslenia/ (nawiązanie do Twojego wpisu jest dopiero pod koniec mojego).