Ostatnio trochę przez przypadek natknęłam się na książkę Ben McConnell i Jackie Huba “Creating Customer Evangelists: How Loyal Customers Become a Volunteer Sales Force” (“Tworzenie klientów ewangelistów: w jaki sposób lojalni klienci mogą stać się woluntariacką siłą sprzedażową”). Sama książka nie porwała mnie, ale było w niej sześć interesujących rad i spostrzeżeń dotyczących tego, jak prowadzić innowacyjną firmę konsultingową, mianowicie:
- – nieustannie należy zbierać opinie od klientów na temat swojej pracy i wyników
- – należy dzielić się swoją wiedzą za darmo
- – należy tworzyć network klientów oparty na informacji przekazywanej z ust to ust
- – należy tworzyć społeczności zawodowe i klienckie, oraz zachęcać je do spotkań i wymiany wiedzy
- – należy dzielić swoje produkty na kawałki, które są zrozumiałe i akceptowalne dla klientów
- – należy znaleźć wyższy cel dla swojej działalności and nie tylko skupić się na zarabianiu pieniędzy
Wydaje mi się, że jest to bardzo sensowny zbiór zasad, ale szczególnie chciałabym się dziś skupić na zasadzie drugiej, czyli darmowym dzieleniu się wiedzą. Kiedy rozmawiam z jakimkolwiek człowiekiem biznesu w Polsce, każdy z nich ma obawy, żeby podzielić się z inną osobą choć cząstką swej wiedzy, bo przecież ktoś mógłby potencjalnie ukraść firmowe know-how. Wiele razy też słyszałam pytanie: po co dzielić się wiedzą, którą się z takim trudem zdobyło? Jaki miałby być z tego zysk dla mnie? Według mnie (i wielu innych osób) dzielenie się wiedzą ma całą masę dobrych stron:
- wiedza i doświadczenie nie są aż tak łatwo replikowalne jak się wydaje (a jeśli jest to warto by się zastanowić ile ta wiedza jest tak naprawdę warta). Wyjaśnienie innym, jak należy coś robić jeszcze nie czyni z słuchaczy specjalistów. Jakość oparta jest nie tylko na wiedzy ale też na doświadczeniu. A jeśli ktoś skopiuje jakiś kawałek, to co z tego? Wiedza składa się z kawałków, ale kawałki wiedzy nie czynią kogoś ekspertem.
- kopiowanie czyjejś pracy może stać się elementem reklamowym, bo koniec końców jest to komplement dla jego wiedzy i doświadczenia. I ilekroć ktoś zobaczy kopię twojej pracy, jest szansa, że pomyśli o oryginale, czyli o tobie i twoich umiejętnościach. Poza tym kopiowanie pomaga innym ludziom, ale pomaga też i tobie, bo sprawia, że więcej osób rozumie, co masz do zaoferowania.
- pomyśl o tym, że ci co zaczynają dziś, jutro mogą być twoimi najlepszymi klientami. Im więcej osób cię zna i ceni, tym więcej kontaktów i kontraktów masz szansę uzyskać w przyszłości. A jeśli ktoś nauczył się czegoś naprawdę wartościowego od ciebie, to bardziej będzie skłonny zwrócić się w przyszłości do ciebie o radę.
- dzielenie się wiedzą nigdy tak naprawdę nie jest darmowe. Może nie przekłada się na konkretny zysk, ale zwiększa twój prestiż. Warto jest blogować, podkastować, czy organizować warsztaty wiedzy, żeby inni zobaczyli, że naprawdę znasz się na temacie.
- po co obawiać się konkurencji, jeśli liczba klientów jest nieskończona? Przecież powinno starczyć miejsca dla wszystkich.
- wiedza często jest podświadoma a dzielenie się nią to sposób na samonaukę. Opowiadając o swoich projektach zwiększasz swoją samoświadomość na temat procesu i potencjalnych w nim błędów i pułapek. A to pomaga w optymalizacji własnej pracy. Nie mówiąc już o tym, że pytania czy komentarze publiczności maję wpływ na to, jakie mogą być oczekiwania klientów, a także jak lepiej wykowywać własną pracę.
- opowiadanie o swojej pracy pozwala na to, że inni nas docenią. A przecież każdy lubi być doceniony:) Opowiadanie o swojej wiedzy przynosi też osobistą satysfakcję a często też pozwala na znalezienie nowych kontaktów i nowych możliwości biznesowych.
Oczywiście w dzieleniu się wiedzą nie chodzi o darmowe rozdawanie wyników, ale warto pamiętać, że ci, którzy dzielą się wiedzą zgodnie potwierdzają, że ma to pozytywny wpływ na ich biznes. I osobistą satysfakcję. I kontakty. I własną wiedzę.

