Rok temu wyjechałam do Zurychu do Googla na pięciomiesięczny projekt badawczy. I jak było do przewidzenia, biuro okazało sie wyglądać jak plac zabaw dla dorosłych chłopców, jedzenie było pyszne i pracowali tam przedstawiciele 62 narodowości. Ale co tak naprawdę sprawiło, że ta przygoda stała się niezapomnianą , to ludzie, z którymi miałam okazję współpracować. Aw szczególności dwie osoby: Mitch Hatscher z Niemiec i Jake Knapp ze Stanów Zjednoczonych. Mitch jest jednym z pierwszych projektantów UX zatrudnionych w Google Zurich. Jake jest projektantem UX w Gmailu i człowiekiem, który był moim “zawsze gotowym do pomocy” doradcą i fantastycznym sparing partnerem. I pod koniec pobytu, ryzykując naciągnięcie ich życzliwości do akceptowalnych granic, prosiłam ich, aby trochę opowiedzieli o Google Zurich i ich doświadczeniach w firmie. Dziś pojawia sie pierwsza część tego wywiadu, na kolejną zapraszam za tydzień.
Aga: Jakie były początki grupy UX w Google w Zurychu?
Mitch: Na początku biuro w Zurychu zajmowało się głównie projektami infrastrukturalnymi, które nie wymagały wiedzy UX. Ale po tym jak pojawiło się kilka projektów z faktycznym interfejsem użytkownika (np. Endoxon) a także pojawiły się projekty zainicjowane przez tutejszy lab (np. niektóre prace związane z Gmailem), pojawiła się też potrzeba lokalnego wsparcia UX. W tym czasie jedyną opcją była pomoc z centrali Google w Mountain View w Kalifornii. W pewnym punkcie inżynierowie w Zurychu zaczęli prosić o lokalnych specjalistów, i to był moment, kiedy Google utworzył dwa stanowiska dla projektantów. I tak, w marcu 2007 ja i jeszcze jeden kolega zaczęliśmy pracować w Zurychu jako projektanci UX. Kiedy przyszliśmy do pracy, nie było żadnej struktury do wdrażania tego typu projektów. Po tygodniu kursów wprowadzających tu na miejscu pojechaliśmy do Mountain View na dwa tygodnie podstawowego szkolenia UX. Dzięki naszej ówczesnej menadżerce udało nam się zdefiniować pierwszy projekt, którym mieliśmy się zająć po powrocie do Szwajcarii.
Wspaniale było zobaczyć, jak chętnie każdy chciał z nami współpracować i jak bardzo doceniany był nasz wkład. Potem spotkaliśmy Aarona, jedengo z inżynierów, którzy już wczesniej zorganizował grupę, tzw grouplet, inżynierów zainteresowanych UX. Wkrótce (chyba w kwietniu 2007) połączyliśmy siły z grouplecie i rozpoczęlismy organizowanie UX Office Hours, gdzie projekty bnie posiadające własnego projektanta mogły przyjść i poprosić o poradę. A ponieważ grupa musiała rosnąć, szybko przeszliśmy szkolenia rekrutacyjne, a dwa miesiące później uczestniczyliśmy już w rekrutacji kandydatów na nowych UX-ów.
Aga: Jak to było przenieść się z Seattle do Zurychu?
Jake: Zacząłem pracować w Google tuż przed Mitchem. Ale zanim jeszcze dołączyłem do firmy, wiedziałem, że mieli siedzibę w Zurychu. A ponieważ ja i moja rodzina już bralismy pod uwagę spędzenie rok lub dwóch w Europie, od razu zainteresowałem się możliwością przyjazdu tutaj, bo połączenie Google i Europie było bardzo atrakcyjne. Ale zanim mogłem to zrealizować, musiałem spędzić rok w Seattle. Od początku kontaktowałem się Mitchem, żeby dowiedzieć się, co dzieje się w Zurychu i ustawić moją pracę w Stanach tak, aby była powiązana z tutejszymi projektami. Kiedy przyjechałem w Zurychu wiele się już tu zmieniło dzięki staraniom Mitcha. Było zatrudnionych kilku projektantów UX. I nawet nie byłem pierwszą osobą, która przeniosła się do Zurychu z innego miejsca. Po moim przyjeżdzie dołączył też Steve Rogers, nowy dyrektor ds. EMEA UX, i czuje się jak nasza grupa rośnie, jest coraz bardziej zorganizowana i coraz mniej zależna od wsparcia z Mountain View.
Aga: Czym odróżniają się od siebie biura Google?
Jake: Pracowałem już w czterach biurach: w Kirkland; w Seattle, w Mountain View i oczywiście w Zurychu. Biuro w Kirkland jest najbardziej zbliżone do biura w Zurychu: oba są podobnej wielkości i oba mają swoje “osobowości”, które odróżniają je od innych biur Google. Biuro w Seattle było bardzo małe i stosunkowo nowe, kiedy tam pracowałem, więc nie wiem, czy już wyształciło swój własny charakter.
Porównując Zurych z amerykańskimi biurami najbardziej uderzające są różnice kulturowe. Czasami wręcz trudno powiedzieć, czy pewne rzeczy to tylko specyfika danego biura czy właśnie różnice kulturowe. Co to jest podobne dla wszystkich biur satelitarnych (niezależnie od tego czy są one zlokalizowane w USA czy w Europie), muszą one intensywanie współpracować z macierzystym Moutnain View. Co jest szczególnie problematyczne w Europie to róznica czasowa, a także czas spędzony w podrózy, żeby tam dotrzeć. Kiedy pracowałem w Kirkland, mogłem być w Moutnain View przez kilka dni w miesiącu. Dzieki temu mogłem zbudowac i utrzymać mocne więzi z innymi kolegami i zespołami, z którymi współpracowałem. To jest po prostu niemożliwe do zrobienia, kiedy jest się w Europie.
Aga: Co zauważyłam kiedy przyjechałam do Google to mała liczba projektantów UX w Google w ogóle, a w szczególności w Zurychu. Jaki jest wpływ UX w Google?
Jake: To bardzo zależy od tego, kiedy projektant dołącza do projektu. Jeśli przystepujemy do niego na samym początku (czyli w idealnym dla nas momencie), Jeśli możemy wiąć udział w fazie badań użytkowników, ocenić różne możliwości projektowe to wtedy jesteśmy w stanie w pełni zaangażować się w kształtowanie takiego projektu. Ale może się zdarzyć, że dołączymy do projektu, który już trwa w najlepsze i wtedy staramy się jak najlepiej wspierać to, żeby projekt naprawdę rozwiązywał problemy użytkowników i zaoferował jak najlepszą interakcjęi interfejs użytkownika.
Ale wracając do piewrwszego pytania: myślę, że wpływ zespołu UX w Google bardzo różni się od roli tego typu zespołów w innych firmach. Google to firma inżynierska i zespoł UX jest naprawdę niewielki, ale pomysł stawiania użytkownika na pierwszym miejscu naprawdę bardzo pomaga. Inżynierowie naprawdę wierzą, że użytkownik to najważniejszy „element” projektu i chcą w jak najlepszy sposób swych użytkowników zadowolić.
Oczywiście, czasem powoduje to kolejną lawinę problemów, zwłaszcza jeśli starasz się przekonać swoich kolegów do myślenia użytkowników, które nie jest koniecznie takie samo, jak ich podejście do problemu. Ale ogólnie rzecz biorąc, ludzie w Google naprawdę chcą zrozumieć użytkowników i ich potrzeby, i bardzo cenią nasza pracę. Inzynierowie chcą zrobić swoją robotę jak najlepiej i to własnie sprawia, że praca projektanta UX jest łatwiejsza i przyjemniejsza.
Mitch: Zgadzam się z Jakem całkowicie: jest dla mnie zdumiewające jak bardzo moze różnić sie podejście firm inzynierskich. W firmach, w których pracowałem wcześniej, najczęściej musieliśmy walczyć z całą firmą, żeby kogoś przekonać o tym, czego chcą użytkownicy i byliśmy bardzo, bardzo szczęśliwi, gdy udało nam się uzyskać choć trochę lepszy UX dla danego produktu. W Google każdy chce tworzyc świetne produkty. To prawda, że czasem inżynierowie nie rozumieją, jakie są cele i potrzeby użytkowników, ale chcą tworzyć produkty, któreludzie rzeczywiście będą chcieli używać, a to ogromna różnica dla projektantów UX. W większości przypadków zamiast walczyć ze specjalistą od UX, inżynierowie proszą o wskazówki i pomoc, a to jest dla nas bardzo luksusowa sytuacja. Często jest to dla nas bardzo duże wyzwanie, bo wszyscy tutaj są ekspertami w swoich dziedzinach i wszyscy mają bardzo silne osobiste poglądy, więc trzeba być bardzo dobrze przygotowanym przed udaniem się na każdą dyskusję. Ale nie trzeba tracic energii starają się ewangelizować UX, wszyscy tutaj doskonale wiedzą, jak ważnym elementem systemu jest dobry UX.
Aga: Jak jest zorganizowany dział UX w Google Zurych i w Google EMEA (region: Europa, Bliski Wschód i Afryka)?
Mitch: Organizacyjnie najwiekszą zmianą ostatniego czasu było to, że w Zurychu pojawił się Steve Rogers, nowy dyrektor UX EMEA. Projektanci UX pracują już w trzech biurach w regionie EMEA: Zurychu, Londynie i Moskwie. Mamy trzy typy stanowisk związanych z dziedziną UX: pracownik naukowy UX, projektant UX i web developer. Co odróżnia UX EMEA od UX w Mountain view jest to, że w Mountain View zespół UX jest podzielony na szereg podzespołów, które obsługują specyficzną tematykę (np. reklamy lub projektów aplikacyjnych), natomiast w Zurychu jesteśmy grupą ludzi, którzy jednocześnie wspierają projekty o bardzo różnorodnej tematyce. I zdarza się, że ta sama osoba pracuje w kilku często bardzo różnych projektach naraz. W Mountain View jest też tak, że dany menedżer jest również odpowiedzialny za działania UX w danym obszarze tematycznym, podczas gdy w Zurychu dyrektor UX jest odpowiedzialny za nas na poziomie personalnym, a w kwestiach tematycznych musimy raportować do kogoś ze Stanów.
Jake: Dla mnie zespół UX w Zurychu to jak ”Drużyna A” znana z zerialu telewizyjnego: to grupa osób, która choć technicznie posiada menedżera, to nie jest tak do końca zorganizowana. Jest w niej pracownik naukowy, grupa projektantów i deweloperów, lecz także wiele osób zna sie na więcej niż tylko jednej dzedzinie. Wielu z naszych projektantów wie, na przykład, jak budować prototypy. A ponieważ jesteśmy jednym z mniejszych biur, to musimy nauczyć się rozwiązać problemy dzięki umiejętnością które wspólnie posiadamy. Żeby uzyskac naprawdę dobry wynik musimy umiec robić swoją robotę i też choc trochę znać się na tym, co robią inni.
Mitch: Dzięki temu udaje nam się uzyskać znacznie szerszy zestaw umiejętności i wiedzy na temat różnych produktów Google, w porównaniu do proejtantów w Mountain View, gdzie nie jest łatwo zmienić jeden obszar tematyczny na inny. Kiedywyznaczamy ludzi do projektów, robimy to w następujący sposób. Pod koniec kwartału, prosimy kierowników projektów o przysłanie prośby o wsparcie UX dla ich projektu wraz z motywacją tej prośby. Następnie oceniamy te prośby pod względem nakładu pracy i na tej podstawie wyznaczamy odpowiedniego projektanta do danego projektu. W niektóre projekty jesteśmy w pełni zaangażowani, ale w innych omawiamy zakrez pracy UX zanim zdecydujemy się wziąć w nich udział. Na tej podstawie podejmujemy decyzje, które projekty naprawdę potrzebują wsparcia UX (jak, że z reguły mamy więcej projektów niż mozliwości) i tam alokujemy ludzi.
Jake: To jest kolejna niesamowita rzecz w Googlu: nikt tu nie boi się eksperymentować z nowymi procedurami i procesami organizacyjnymi. Jeśli okaże się, że dany proces nie działa, to albo sie go poprawia, albo całkowicie zmienia. Łatwo jest tu próbować nowych rzeczy. Tak, że praktycznie nigdy nie ma takiej sytuacji, że musisz przejść przez proces, który nie ma sensu lub jest bezużyteczny. Jeśli proces się nie sprawdza, to po prostu się go zmienia na lepszy.

